Zobacz co
u nas słychać

News

Dzieci uczyłyby się lepiej, gdyby nie traciły czasu na bzdury...

Gdyby dzieci w wieku szkolnym przestały spędzać czas na rozrywkach typu zabawa na podwórku, bieganie, granie w piłkę czy w gumę, a poświęciły go np. na czytanie, pisanie i naukę matematycznych wzorów, mogłyby osiągać średnio o stopień lepsze wyniki w szkole. Do takich, niezwykle ciekawych wniosków… nigdy NIE DOSZLI amerykańscy naukowcy, badający wpływ aktywności fizycznej najmłodszych na ich naukowy potencjał ;)    *** 


 Jeszcze do niedawna można było usłyszeć teorie, iż podwórko czy boisko są wrogami nauki. Z tego powodu rodzice często nie pozwalali dzieciom na aktywną zabawę, uznając ją za stratę czasu. Dziś wiemy, że takie podejście nie ma nic wspólnego z prawdą.
 

Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) przekonuje, że dzieci, dla zdrowego rozwoju ich organizmów, powinny być intensywnie aktywne fizycznie przez co najmniej 60 minut dziennie. Ów zalecenie często traktowane jest wyłącznie w kontekście dbałości o sprawność fizyczną najmłodszych. Tymczasem coraz więcej badań wskazuje, że należy je rozpatrywać również jako troskę o prawidłowy rozwój oraz optymalną pracę młodych mózgów.

Jedno z takich badań przeprowadzili naukowcy z Uniwersytetu w Illinois dowodzeni przez doktora Charlesa Hillmana — profesora kinezjologii i zdrowia publicznego. Uczestnikami badania była grupa 9-latków (ośmiu chłopców i dwanaście dziewczynek). Zostali oni poddani różnym testom z tą różnicą, że jednego dnia podchodzili do nich z marszu, a innego wkrótce po ćwiczeniach na bieżni stacjonarnej. 

Pierwszym z testów była próba skojarzeń. Dzieciom wyświetlano na ekranie różne elementy i poproszono, by naciskały guzik, gdy uznają, że nie pasują one do siebie. - Po zaaplikowanej dawce ruchu dzieci radziły sobie z testem zdecydowanie lepiej. Udzielały poprawnej odpowiedzi częściej, szczególnie przy trudniejszych próbach — zauważa dr Hillman. - Obserwacja pracy ich mózgów pokazała również, że były one w stanie lepiej zarządzać pokładami koncentracji — dodaje.

Aby zobaczyć, czy opisane odkrycie przekłada się na wyniki typowych testów przeprowadzanych w szkole, dzieci poddano również takim. Składały się one z czytania, pisania i liczenia. I znów wyniki uzyskiwane po zaaplikowaniu dawki ruchu okazały się lepsze. - Największa różnica dotyczyła prób czytania. Gdyby przełożyć to na szkolną skalę, dzieci byłyby oceniane średnio o jedną ocenę wyżej — podkreśla naukowiec z Illinois.

Badacze nie mają wątpliwości, że aktywność fizyczna wspomaga proces uczenia się u dzieci. Przekonują, że kilka prostych kroków może pozwolić najmłodszym rozwijać się szybciej i efektywniej. 

- Modyfikacje są dość łatwe do wprowadzenia. Można przecież udostępniać dzieciom sportową infrastrukturę szkolną przed i po lekcjach. Jeśli byłoby to niemożliwe np. ze względów bezpieczeństwa, wystarczy kilkuminutowe zebranie na boisku czy korytarzu połączone z dawką aktywności — mówi współautorka opisywanego badania, Darla Castelli. Dodaje również, że warto zachęcać nauczycieli, aby w swoje lekcje implementowali choćby krótkie przerywniki ruchowe.

Jak widać, możliwość pozytywnej stymulacji procesu uczenia się dzieci leży w dużej mierze w rękach nauczycieli. Ważne jest, aby nie postrzegali oni lekcji Wychowania Fizycznego jako zło konieczne — straconą godzinę, którą można byłoby poświęcić na język polski, matematykę, chemię czy biologię — ale żeby dostrzegli pozytywny wpływ ruchu i spróbowali wykorzystać go w procesie nauczania. Powinni o tym pamiętać również rodzice, aby nie tylko nie zabraniać aktywnej zabawy, ale do niej zachęcać.